INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

15.06.2011

Burning issue...?

Znacie to uczucie? Piekące, palące, irytujące, nie pozwalające Wam usiedzieć na miejscu? W pierwszym odruchu zawsze mam ochotę je skutecznie znokautować. Potem mam ochotę dać mu wolną rękę i działać, a w efekcie końcowym zawsze miotam się miedzy jednym i drugim, nie mogąc znaleźć sobie miejsca.
Paląca potrzeba zmiany.
Nie, żadna przeprowadzka, żaden związek, żadna drastyczna zmiana w wyglądzie, żadne nowe znajomości, wycieczki, życiowe próby, niezapomniane przeżycia i tym podobne. Nie o taką potrzebę zmiany mi chodzi. Takową, póki co, odkładam sobie w czasie i przestrzeni na inny moment. Chodzi o zmiany subtelne, wewnętrzne, indywidualne. Poniekąd trudne.
Bo jednak wciąż jestem „w ruchu”. Buduję sobie solidne fundamenty własnej osobowości, ale bardzo ślamazarnie i fragmentarycznie. Są we mnie elementy które już pewnie nigdy nie ulegną zmianie, ale są i takie, które zmieniają się non stop, lub zmian ciągle wymagają. Bo jednak dalej błądzę, dalej szukam, dalej potrzebuję chwilowych fascynacji, przelotnych doświadczeń - podświadomie szukam sobie bodźców, które potencjalnie mogą wpłynąć na moją osobowość. Dokształcą ją, uzupełnią. Wciąż daleko mi do kompletnej jednostki – w końcu ta paląca potrzeba zmian nie bierze się z powietrza.
Nic nie bierze się z powietrza. Czasem minie sporo czasu zanim to do nas dotrze, ale wszystko ma jakiś cel. Albo przynajmniej kiedyś takowy zyska. To jest jedna z moich najświeższych, złotych myśli.
Jeszcze nie wiem co z tą palącą potrzebą zrobię. Może ją zduszę, a może jakimś cudem przetransformuję na motywację do subtelnego działania.  Na razie miotam się sama w sobie, niepewna tego kim byłam, jestem i będę. Ale kiedyś na pewno to rozgryzę.

______________
Zdjęcie: autoportret „Hear Both Sides”, więcej info na DA.

1 komentarz: