INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

27.07.2011

Hello, I'm The Doctor!

Pomijając moje wakacyjne życie towarzyskie w obrębie miasta, ostatnimi czasy, za pomocą mojego laptopa, (który wynikiem ostatnich badań okazał się dziewczyną - ha, TARDIS też jest dziewczyną!) podróżuję sobie w czasie i przestrzeni razem z „Doctorem Who”. Po obaleniu pierwszego sezonu (9th Doctor) pomyślałam sobie: „Chryste, dlaczego nie oglądałam tego wcześniej, przecież to jest takie zajebiste!”, ale potem szybko się zreflektowałam: w końcu wszystko przychodzi w swoim czasie. I myślę, że faza na „Doctora Who” przyszła, gdy bez wyrzutów sumienia mogę odstawić na bok Harry’ego Pottera i Gwiezdne Wojny i rzucić się w wir nowej, nerdowskiej obsesji! Stare źródło mocy musiało ewoluować, w końcu wszystko kiedyś umiera, a wszechświat nie może stać w miejscu, jakby to The Doctor powiedział. 


Generalnie, właśnie zyskałam nowego fikcyjnego idola. Co prawda znam na razie jedynie dwa wcielenia z całych jedenastu, ale już kocham je całym sercem, o czym w dużym stopniu zadecydowała Doctorowa miłość do bananów. No i trampki w dziesiątym wcieleniu. I może ten uśmiech. I ten entuzjazm. I ten geniusz. Ale naprawdę niewielki udział miał w tym fakt, że w każdym odcinku Doctor ratuje wszechświat przed różnorakimi obcymi.
Nie wiecie o czym mówię? Jak lubicie bajki, fantastykę przemieszaną z science-fiction, Wielką Brytanię, BBC, brytyjski akcent i humor – „Doctor Who” się Wam spodoba. Ja, po obaleniu drugiego sezonu i wysmarkaniu czterech chusteczek doszłam do wniosku, że to najlepszy serial, jaki kiedykolwiek oglądałam. I teraz, będąc już przy otwarciu sezonu czwartego, podtrzymuję – jeśli o mnie chodzi: najlepszy serial jaki oglądałam. 
W dodatku ta niesamowita ścieżka dźwiękowa! Polecam! 

8 komentarzy:

  1. *Patrzy, patrzy, patrzy, patrzy, patrzy, patrzy, patrzy* Echem, echem. I'm sorry. I'm so sorry...
    *Znaczący uśmiech* Wdech i wydech, wdech i wydech, wdech i wydech.
    Teraz, kiedy - powiedzmy - się uspokoiłam mogę napisać coś sensownego...
    Że co?! Że jak?! Ja mam teraz napisać coś sensownego?! Ach, jakie ja głupoty piszę? Co nie? Muszę się wziąć w garść i przejść do sedna. Pomyślisz, że zwariowałam, ale... Nie, masz rację. Całkowitą rację. Zwariowałam *nod*
    KOCHAM DOCTORA WHO! *Trzęsie zdezorientowaną Dreamyaną.
    Ach, ty nawet nie wiesz, jak ja ten serial uwielbiam. A szczególnie 10th. Tak, on jest najlepszy. David Tennant. The only one and the only true Doctor. Uwielbiam ten serial, uwielbiam Doctora.
    > w sensie, że aktor, nie wiem jak inni, ale ja go znałam wcześniej z Czary Ognia i w pierwszym odcinku z nowym wcieleniem myślałam sobie: „nosz kurna, Barty Crouch udaje Doctora”, przy czym warto zauważyć, że gdybym dziś obejrzała Czarę Ognia po raz enty, myślałabym raczej: „nosz kurna, The Doctor udaje Barty’ego Croucha” <
    Ja właśnie tak myślę, jak ta druga wersja. Bo jakoś czwarta część Pottera wyszła w tym samym roku, co 10th się pojawił.
    Kolejna miłośniczka Doctora. Aww. Uwielbiam go, jest genialny. O matko, matko, matko. Nie mogę nawet nic sensownego pod tym postem napisać, wybaczysz mi?
    Pozostaje mi tylko przesłać pozdrowienia ;)
    Allons-y!

    OdpowiedzUsuń
  2. Allons-y, Alonso. Allons-y, Anna! w zasadzie ty moje zdanie już znasz...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Yoru: jak Ci się kiedykolwiek będzie nudzić i chciałabyś popisać: o HP, o książkach, o Doctorze - wal śmiało, umrę z radości, JAK DOBRZE, że już mam dwie osoby minimum do których mogę o tym nawijać <3 A jeśli chodzi o Tennanta - szybko mu idzie wspinanie się po mojej liście ulubionych aktorów. Stoi tuż koło Johnnyego, a nie licząc Doctora Who, widziałam z nim dopiero dwa filmy XD

    @czysta: wiem Czysc. THIS IS MADNESS!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ ja chętnie i z ochotą mogę napisać :3 Tym bardziej, że sama lubię na tego typu tematy pogadać/popisać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nosz ja cię (powinno być z dużej litery, ale to trochę głupie, bo to nie tekst w stylu Szanowna Pani) chyba Ana walnę. Jak tak ciągle nadajesz o tym doktorku to nabieram chęci obejrzenia tego pokichanego serialu, a jak się zabiorę to znając życie pewnie nawet nie będę miała czasu by coś zjeść, rodzice pomyślą, że cierpię na anoreksję. Wyślą mnie do jakiejś głupiej kliniki w której będę chcieli zrobić ze mnie pączka i nici z naszej Anglii za rok. Już wystarczy, że siedzę po nocach i oglądam jakieś głupie filmy o dawcach narządów, o jakiś ponumerowanych dzieciakach, o słoniu i facecie z zmiażdżoną twarzą, albo jakiś film o kasynach gdzie głos, wygląd głównego bohatera przyprawa mnie o ciary. Chyba będę musiała załatwić sobie rozdwojenie jaźni i niczym Edward Norton pozwolić jej żyć moim życie. Jeszcze do tego na BBC ciągle leci Doktor- sprawdziłam rok produkcji 2010 i doktor to nie Bertie. No i jeszcze postanowiłam odświeżyć Skins więc żyję w świecie narkotyków, słoni, podziemnych kręgów, Jima i jego pięknego akcentu, alkoholu i pokichanej Effie. Dość, nie będę cię już słuchać nie namawiaj mnie na nowości, nie nadrobię Doktora. Ty jesteś ZŁO. Uwielbiam twoje nałogi, dobry z Ciebie:) diler:P
    Z wyrazami szacunku i z nadzieją na jeszcze lepsze wypady niż ten na HP...
    Kłania się KAMA- no i skomentowałam twoje wypociny:P

    OdpowiedzUsuń
  6. @Kama: nie, nie, nie, nie, nie, nie. Przecież nie będę Cię namawiać, no weź przestań! Ja? Czy ja kiedykolwiek kogokolwiek czymś zaraziłam? Doctor Who tylko pobił na łeb i szyję wszystkie seriale jakie do tej pory oglądałam. Ale wiesz, to ja. Nie stronię od fantastyki, lubię sci-fi, nie od dziś mam obsesję na punkcie UK, wielbię brytyjskich aktorów, brytyjski akcent, brytyjski HUMOR i równocześnie wierzę w obcych, pławiąc się w teoriach spiskowych i lekko skrzywionych poglądach światowych trzech panów z Devon (nie będę dykryminować) :D A tak się jakoś złożyło, że to wszystko się składa w jedno spójną całość: w Doctora :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ana PI!!!! Nie wiem na jakim haju ja byłam, co też wtedy brałam, jak ślepa mogłam być!!! Ten post wyżej to tylko zapowiedz tego co się teraz ze mną dzieje!!! Ana jesteś znakomitym dilerem- teraz mam mały kryzys, ale spokojnie, może w święta puszczą Czarę Ognia. Ana oficjalnie i publicznie dziękuję ci z wprowadzenie tego Szkota w trampkach do mojego życia (gdym tego od ciebie nie dostała pewnie bym teraz była w 3 sezonie (miałabym jeszcze 1 sezon Davida:/)i z pewnością nie kochałabym tego tak jak teraz). Jej tak serio, z perspektywy czasu- nie uchronisz się przed Doctorem, choćbyś się bronił rękami i nogami. I tak pokochasz ten uśmiech, geniusz i błysk w oku (Dziewiąty), ten uśmiech, trampki, rrrrr, akcent całokształt, lekki zezik, geniusz, poczucie humoru i Allons-y (Dziesiątka). Zresztą moją opinię znasz:P
    KAMA:)

    OdpowiedzUsuń