21.08.2011

ZDJ: Muse Inspires pt III

Wstęp do tematu, czyli o mojej obsesji możecie przeczytać TUTAJ.
Część pierwsza TUTAJ, część druga TUTAJ.

Przy okazji: dziś mija równy rok od najpiękniejszej nocy w moim życiu. Gdybym miała taką możliwość, wracałabym do niej w każdej wolnej chwili, nie zważając na skutki uboczne w postaci fizycznego bólu. Siniaki, obite żebra itd. dotkliwie odczułam dopiero dwa dni po, gdy ekstaza straciła na mocy, a organizm zaczynał z powrotem kontaktować z mózgiem. Moje wspomnienia z tamtej nocy na pewno są mocno wyidealizowane, zwłaszcza, że, tak po prawdzie, nie pamiętam zbyt wiele: wspomnienia autentycznych wydarzeń przysłaniają mi wspomnienia gigantycznych emocji. Z tego co działo się na scenie i wokół niej pamiętam jedynie urywki, ale za to wyraźnie wyryła mi się w pamięci każda emocja. Pamiętam gulę w gardle, pamiętam wilgoć w kącikach oczu, pamiętam tę nieopisaną energię, która wstępowała we mnie za każdym razem, gdy myślałam, że już nie dam rady dłużej skakać i drzeć się ile sił w płucach. Pamiętam, że śmiech mieszał mi się ze szlochem, a słowa ze sceny dosłownie we mnie uderzały. Pamiętam, że każde kręcenie się w głowie błyskawicznie niwelowało krótkie spojrzenie w Ich stronę, a powietrze, którego nieustannie brakowało, stawało się sprawą drugorzędną w obliczu dudniącej w uszach (i brzuchu) muzyki. Nie ma na tym świecie słów i sformułowań, które pomogłyby mi odpowiednio to opisać. Ale dałabym wiele by móc znowu stać w tym tłumie i doświadczać tego, co bije na głowę najpiękniejszy sen.

___________________________
MUSE INSPIRES część trzecia.


Blackout (trzeci krążek – Absolution) uważam za jedną z najpiękniejszych (tekstowo) piosenek w całej Ich dyskografii: niezmiennie wzbudza we mnie dreszcze i skłania do egzystencjonalnych przemyśleń, równocześnie stanowiąc jeden wielki życiowy cytat. Który usiłowałam przekazać na zdjęciu: Blackout (pozowała Sabina):



Dwa miesiące po wydaniu piątego krążka (The Resistance), na Starym Cemntarzu w Tarnowie, jakby przypadkiem, odkryłam rzeźbę Anioła Stróża, która w kompozycji z wiszącym na niebie księżycem, automatycznie przywiodła mi na myśl Guiding Light. I tak też zdjęcie zostało zatytułowane: Guidng Light:



Jedną z piosenek, do których długo się przekonywałam, był Showbiz (pierwszy album, o tym samym tytule). Ostatecznie pokochałam ją tworząc poniższą serię (w trzech aktach) z Ev w roli głównej:

Showbiz pt I:


Showbiz pt II:


Showbiz pt III:


___________________
Lepszej jakości zdjęcia są dostępne na DA (link pod nagłówkiem).