INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

08.02.2012

2012: in between

     Słowa (nieproszone) same płyną. Nieskładne. 
     Mróz zależał, słońce świeci, śnieg skrzypi, a sól z chodnika niszczy buty.


     Melancholia przemieszana z niewytłumaczalną euforią. Rozładowywanie napięcia: kilka łez i histeryczny śmiech. Wszystko i nic, te małe paradoksy.
    Oglądam, łapczywie, w amoku. I w kinie znowu byłam, Dorocińskiego jako niezłomnego bohatera zobaczyłam i jakoś tak od tej pory tułacze się po głowie cichutkie „ale czy to warto?”



     Z głośników właśnie leniwie sączy się Hero Across The Sky.
     I feel the pain in everyone

     ...
    Wystarczyło wyjąć kask z szafy, żeby na nowo zakochać się w zimie. Tak bardzo chcę już sycić oczy tymi bajkowymi widokami, wykrzyknąć z alpejskiego szczytu, że tęskniłam - za tym białym szaleństwem, wieczornym zmęczeniem i niemiłosiernie czerwonym nosem.



 
      Już niedługo…;)

2 komentarze:

  1. Podoba mi się to zdjęcie z rączką :) A co do nart, to fajnie, że jeździsz. Ja nigdy nawet nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcia śliczne, jak to twoje. Szczególnie podoba mi się to ostatnie. W ogóle ja jakoś tak strasznie lubię widoki, więc mam nadzieję, że na nartach porobisz parę zdjęć (tylko mam nadzieję, że nie ucierpi przy tym aparat. Co się zaś tyczy połamanych kończyn... Cóż, niektóre profesje wymagają poświęceń xD).
    Moją uwagę przykuły też te opisy. Są śliczne. Naprawdę, genialnie ci wyszły.
    Życzę udanych zjazdów. Ja niestety świadomie jeszcze nigdy nie jeździłam (jak byłam bardzo mała to mnie rodzice zabrali kilka razy, ale nie pamiętam tego).
    I znowu powracam. Tak jakoś :) Ale znasz mnie pod tym względem.

    OdpowiedzUsuń