INF [20.11.17]: ręka, co prawda z ograniczeniami, ale już działa, więc szykuję mały foto-spam.

18.06.2012

And I'm full of joy!

Wprawdzie do wakacji jeszcze kręta droga, ale… w gruncie rzeczy tu nie chodzi ani o wolne, ani o temperaturę, ani nawet o słońce. Bo ja, owszem, o pogodzie, ale ducha.
Wreszcie mam w sobie to, na co czekałam mniej więcej od listopada zeszłego roku. Siłę, energię, motywację i wiarę. I to zupełnie nowe, niezliczone ich pokłady, które zamierzam solidnie pielęgnować i skrupulatnie mnożyć, nowymi sposobami. 
 

Uwielbiam to przytłaczające uczucie lekkości. Gdy nie mam czasu na negatywne myśli i zamartwianie się bieżącymi sprawami. Gdy po brzegi wypełnia mnie radość, jakby moja dusza biegała boso po trawie, wyśpiewując ile sił w płucach Feeling Good, mocząc się w letnim deszczu i susząc przy niesamowitych kolorach tęczy… 
Uśmiech sam nieproszony ciśnie mi się na usta i znowu odczuwam tą wewnętrzną pewność, że nic mnie nie złamie.
Cudowne uczucie, które polecam absolutnie każdemu!

3 komentarze:

  1. true story bro ! <3 kocham ten stan i mam zamiar taki utrzymywać jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się, że to cudowne uczucie Cię dopadło! Mnie też dopadło, chociaż nie w 100% (jeśli wiesz co mam na myśli.. :P)
    Zdjęcie rewelka!

    OdpowiedzUsuń