INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

30.08.2012

Śmiechu warte

Ostatnimi czasy życie nie szczędzi mi powodów do histerycznego śmiechu.
Choć w gruncie rzeczy, bardziej niż życie, przyczynia się do tego głupota człowiecza – tak, człowiecza, bo czy można to ludzkim nazwać, to przekonana nie jestem.
Bawi mnie to całe wzburzenie w gronie fanów Muse. Bawią mnie te wszystkie zawistne wpisy, zawiedzione komentarze i rozpaczliwe wołanie o powrót do tego, co już kiedyś było. Śmiać mi się chce, że ludzie naprawdę są tak krótkowzroczni i nie zamierzają wkładać najmniejszego wysiłku w wytężenie swojego wzroku poza czubek własnego nosa. Bawi mnie ten paradoks, że gdy świat staje przed nami coraz większym otworem i zachęca do poszerzania horyzontów, ludzie jeszcze bardziej zamykają się w swoich schematach, panicznie unikając wychylania choćby palca poza swoją „strefę komfortu”.
Bawi mnie ta coraz powszechniejsza nieumiejętność trzeźwego oceniania sytuacji. Bawią mnie te przedszkolne gierki, niekończące się podchody i wielkie dramaty niewiele ponad dwudziestoletnich ludzi. Bawi mnie to wieczne niezdecydowanie, permanentna niedojrzałość i wszechogarniający strach przed ryzykiem. Bardziej od samych zmian statusu na facebooku bawią mnie zawiłe i iście dramatyczne drogi do nich prowadzące. Bawi mnie to, jak bardzo człowiek sam sobie życie komplikuje. I nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
Bawią mnie te dziecinne zachowania dorosłych i na pozór poważnych ludzi, które do złudzenia przypominają kłótnie dwójki czterolatków o wiaderko w zatłoczonej piaskownicy. Bawi mnie to ich, rzucane między wierszami i mimochodem, rozpaczliwe wołanie o zmianę, do której wprowadzenia nie mają odwagi. Bawi mnie to uprzykrzanie życia innym tylko dlatego, że nie satysfakcjonuje ich własne.
Bawi mnie ten kompletny brak wiary w samego siebie, który potęguje nawarstwianie się nerwowej atmosfery. Śmiać mi się chce, że dorośli ludzie boją się postawić na swoim, zawalczyć o siebie, wyrazić swoje zdanie, pokazać na co ich stać. Bawi mnie, że ślepo wierzą w słowa innych i nawet nie próbują budować swojej wartości na wewnętrznej świadomości samego siebie. Bawi mnie brak dystansu do samego siebie i świata. Bawi mnie ten wszechobecny strach, który sama odczuwam. A jeszcze bardziej bawi mnie to przesadzone poczucie własnej wyższości, które nieustannie od nowa zabija entuzjazm otoczenia.
Bawi mnie to, że potrafię tyle dostrzec, a przy tym wciąż pozostaję najbardziej infantylną, naiwną i niedoświadczoną osobą na świecie.
Ubaw po pachy, innymi słowy.

3 komentarze:

  1. True story. Chyba nie muszę mówić, który akapit najbardziej mnie rozbawił, bo najbardziej mnie dotyczy :) Ale na pocieszenie chyba można dodać, że skoro to dostrzegamy to i tak jesteśmy krok przed tymi, którzy jeszcze do tego nie doszli :)
    Ev

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. true story, also.
      Wiem który akapit, ale uwierz, nie dotyczył jedynie Ciebie...;p

      Usuń
  2. Ostatnio tak samo, w pewien sposób mam dosyć ludzi. Tego (jak dokładnie to opisałaś) zachowują się.

    OdpowiedzUsuń