INF [20.11.17]: ręka, co prawda z ograniczeniami, ale już działa, więc szykuję mały foto-spam.

03.12.2012

Bezinteresowność

Pomyślałam sobie, że w naturze ludzkiej nie istnieje coś takiego jak bezinteresowność. Nie ma rzeczy, której nie robiliśmy bez powodu – mniej czy bardziej świadomego. To takie przekleństwo istot myślących. Bezinteresowność to tylko wymyślony przez nas frazes, nie niosący za sobą prawdziwego znaczenia. Bo jak się nad tym dłużej zastanowić, to każde, absolutnie każde działanie ma jakąś motywację, jakiś powód, jakiś cel, który, koniec końców, z zamierzenia, ma przynosić nam korzyść.
Nawet katoliccy święci nie byli bezinteresowni, bo ich działania wypływały z wiary i nadziei na niebo – nie robili więc czegoś za nic; robili coś w imię czegoś, żeby potem zostać wynagrodzonym w niebie. Mimowolnie oczekiwali korzyści ze swoich działań, bo wierzyli w życie wieczne. I czy nie wszystko się do tej interesowności sprowadza?
Człowiek kalkuluje, myśli, bo musi mieć (na swój sposób) rozważony i zrozumiały powód, cel bądź interes, żeby przejść do działania. Może go sobie w pełni nie uświadamiać, może się tego wypierać, ale koniec końców taka jest nasza natura – zawsze czegoś oczekujemy, jako efekt czy rezultat naszych działań. Cokolwiek byśmy nie robili.
Myślę, że to właśnie brak bezinteresowności powoduje, że na świecie istnieją systemy władzy, społeczeństwa, hierarchie, religie, ruchy polityczne. We wszystkim chcemy mieć jakiś cel. Bezustannie doszukujemy się we wszystkim zrozumienia, jakiejś zależności, chcemy wszystko określić, wszystkiemu nakreślić jakieś granice, mieć jasny i sprecyzowany powód istnienia. Gdyby bezinteresowność istniała naprawdę, nic na świecie nie działałoby tak jak działa.
Czyż nie tak? 

4 komentarze:

  1. hmmm... sądziłam, że czasami robię coś bezinteresownie, tylko dlatego, że nie zaszkodzi tego zrobić, że tak po prostu bez przyczyny mam ochotę komuś pomóc... dałaś mi do myślenia... ale na Boga, nie popadaj w jakąś otchłań egzystencjonalno- moralnych przemyśleń. Tydzień temu dostałaś pozytywnego kopa energii więc raczej spodziewam się, że będziesz pisała o kwiatkach, motylkach, płatkach śniegu i tęczy. Kto ci dokopał, co? Mam wrażenie, że ten post nie pojawił się bez przyczyny:/ Wysyłam Ci BIG SMILE- bezinteresownie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, Kama, dzięki za troskę, ale on w zasadzie pojawił się bez przyczyny ;p To znaczy naskrobałam go już w maju i dziś, tak o, przeglądałam foldery i mi wpadł w ręce i pomyślałam - a dobra, w sumie to dalej aktualne, można wrzucić;) I szczerze? Właśnie wahałam się czy z moim obecnym stanem ducha warto poruszać taki mniej przyjemny temat... ale co tam. Nie można znowu bez przerwy żygać tęczą :D No, przynajmniej niekoniecznie tutaj. Tymczasem tak, u mnie jak najbardziej wszystko w jaskrawych kolorach, pławię się w tęczy, tańczę w słońcu i wypierdzielam się na oblodzonych chodzinkach z wielkim bananem na twarzy :D

      Usuń
  2. heh ja powiem tak: zgoda. Zgadzam się.
    Tylko mam wrażenie, że obecnie, a może nawet od zawsze, słowo "bezinteresowność" nie ma dosłownego znaczenia tego słowa, tylko znaczy coś bardziej w stylu "bez korzyści materialnych"...
    Pozdrawiam
    Brat ;D

    OdpowiedzUsuń