INF [17.3.2017]: o Londynie słów kilka. W przyszły piątek pewnie coś bardziej na rozkminę. Stay tuned!

22.06.2012

Pamiętnikowanie

Lubię te różnorodne reakcje, które wywołuję, gdy przyznaję się, że od 8 lat piszę pamiętnik i aktualnie zapisuję 23 zeszyt. I bez względu na to, co kto o tym myśli, ja wiem jedno: pamiętnik, taki prawdziwy, pisany ręcznie i chowany po kątach, taki, który możesz wsadzić do torebki i wziąć do szkoły (choć osobiście nigdy tego nie robię), taki, w którym błędy musisz skreślać lub zamazywać korektorem – z czasem staje się nierozerwalną częścią ciebie. Nieważne czy to już wyszło z mody. Ciebie to nie obchodzi. Bo ty masz potrzebę przelewania swoich myśli, doświadczeń i emocji na papier. To ci wchodzi w krew. 



18.06.2012

And I'm full of joy!

Wprawdzie do wakacji jeszcze kręta droga, ale… w gruncie rzeczy tu nie chodzi ani o wolne, ani o temperaturę, ani nawet o słońce. Bo ja, owszem, o pogodzie, ale ducha.
Wreszcie mam w sobie to, na co czekałam mniej więcej od listopada zeszłego roku. Siłę, energię, motywację i wiarę. I to zupełnie nowe, niezliczone ich pokłady, które zamierzam solidnie pielęgnować i skrupulatnie mnożyć, nowymi sposobami. 
 

11.06.2012

Idealny Facet Dla Mojej Dziewczyny

Lubię pozytywne, filmowe rozczarowania. Patrząc przez pryzmat tych najbardziej rozreklamowanych filmów, opinia o polskim kinie (w kryteriach artystycznych) nie jest specjalnie pochlebna – nasze kino zdaje się zamykać, albo w śmiertelnie poważnych, patriotycznych obrazach wojennych, albo w nieudanych, żenujących komediach romantycznych, gdzie królują patetycznie sztuczne dialogi. 

 Osobiście jednak twierdzę, że w Polsce (mimo wszystko) robi się dobre kino i nie po raz pierwszy to tutaj zaznaczam. Wydaje mi się bowiem, że aby dostrzec ten „dobry” aspekt, nie wystarczy włączyć telewizor i przeczytać zapowiedź w Tele-tygodniu. Najlepsze (moim skromnym zdaniem) tytuły przechodzą bez zbędnego szumu w mediach.
Tym razem jednak jest zgoła inaczej. Film, o którym piszę wywołał dość skraje emocje, więc śmiem twierdzić, że jest dość kontrowersyjny i, moim jakże skromnym zdaniem, mocno niedoceniany.
Idealny Facet Dla Mojej Dziewczyny, sugerując się ocenami użytkowników filmweb’a jest filmem w najlepszym wypadku „średnim”. Ludzie zarzucają, że to kolejny żenujący obrazek, dla którego nie warto wychodzić z domu. Do mnie takie opinie nie przemawiają – jestem bowiem zagorzałym zwolennikiem wyrabiania sobie własnych. A do obejrzenia tego tytułu motywację miałam pierwszorzędną, bo od samego Dorocińskiego. I bynajmniej nie żałuję, bo film okazał się jednym z tych (absolutnie przeze mnie uwielbianych) „pozytywnych rozczarowań”. Dostał ode mnie ósemkę i wylądował w ulubionych.
Dlaczego?
Dla mnie to cudowna satyra naszego społeczeństwa - przerysowane karykatury naszych narodowych wad i bolączek. Wyolbrzymione stereotypy, które niektórych słusznie oburzają, odkrywając tym samym, że jest w nich ziarno kłującej prawdy. Jedyny motyw, który uważam za nieudany to kolekcjonowanie gówien – nie bawią mnie takie żarty, wydają mi się za bardzo na siłę. Jednak cała reszta komediowej koncepcji, jak najbardziej do mnie przemówiła. Bo w gruncie rzeczy to komedia gorzko-słodka. A ja umiejętność wyśmiewania własnych wad uważam za prawdziwą sztukę!;)
Może niektórych tym stwierdzeniem zaskoczę, ale ani „Testosteron”, ani „Ladies” nie podobały mi się tak bardzo, jak „Idealny Facet…”. Być może przemawia przeze mnie mój niebanalny gust, który raz upodoba sobie prostotę, a raz zachwyci się jawnym przerysowaniem i poplątaniem z pomieszanym (nie na darmo wielbię Tima Burtona…). Nie umiem wyjaśnić, dlaczego w niektórych produkcjach odczytuję sens, którego inni nie widzą, a w innych z kolei sens, który wszyscy chwalą, mi osobiście umyka. To chyba kwestia indywidualnej percepcji świata;)
Tak czy siak, ciekawa jestem co Wy myślicie o tym filmie? Widzieliście?;)

04.06.2012

ZDJ: Angels to Fly

Chyba każdy się ze mną zgodzi, że muzyka inspiruje. Oczywiście osobiście najwięcej inspiracji czerpię z twórczości Muse, ale dzięki nim stopniowo przybywa coraz więcej innych zespołów/wykonawców, którzy potrafią mnie oczarować.

W zeszłe wakacje swój czar rzucił na mnie Ed Sheeran. Przyznaję bez bicia: chłopak trochę stopił mi serce. Poniższa seria (w czterech aktach) narodziła z TEGO singla, a nosi tytuł Angel to Fly




 
Pozowała przeurocza (i dzielna) Maja.
A na zdjęciach widnieje strych tarnowskiej kamienicy należącej do mojej rodziny, gdzie panował potworny zaduch, smród i syf. Krótko mówiąc: była to jedna z najbardziej ekspresowych i hardecore’owych sesji, jakie miałam okazję robić. Za wiernych towarzyszy naszych wysiłków robiły dwa gołębie trupy. Creepy!


Fajnie było!