INF [17.3.2017]: o Londynie słów kilka. W przyszły piątek pewnie coś bardziej na rozkminę. Stay tuned!

29.11.2012

Muse in Poland

Kama mnie trochę wyprzedziła w kwestii relacji, dlatego część poniższego posta jest powtórką z rozrywki. Na żadne recenzje kusić się nie będę, z tej oczywistej przyczyny, że jako psycho-fanka nie potrafię na nich spojrzeć obiektywnie – tak więc po recenzje odsyłam w Google, do lepszych i gorszych fachowców, a po moje odczucia TUTAJ.
A poniżej krótka relacja z trzech najpiękniejszych dni w moim życiu ;)

Łódź od Tarnowa dzieli spora odległość, ale w doborowym towarzystwie kilkugodzinna podróż PKP była wyłącznie przyjemnością: nasz przedział był przedziałem bardzo radosnym i w Łodzi Kaliskiej wysiedliśmy w doborowych humorach ;)


25.11.2012

I've lived my dream

Nie ogarniam niczego.
Wszystko mnie dzisiaj zaczęło boleć, nie mogę się śmiać, nie mogę dotykać żeber, przez telefon z nikim nie umiem się porozumieć, a twarzą w twarz mogę jedynie szeptać. Ale to mnie tak cholernie cieszy! Bo to dowód, że nie śniłam. To działo się naprawdę.
To wielkie marzenie przemienione we wspomnienie nie do zdarcia. Kolejny punkt w moim 21 letnim życiu, do którego powrót samymi myślami będzie wywoływał uśmiech na twarzy i łzy szczęścia w oczach. Punkt, w którym naprawdę czułam, że żyję, całą sobą, pełną piersią, jakby świat miał się zaraz skończyć. Kolejny dzień, w którym świat po prostu nie mógł być ani odrobinę piękniejszy. Kolejne wspomnienie, które będzie dodawać siły, wiary i energii za każdym razem, gdy poczuję, że mi jej brakuje.

19.11.2012

FREAK OUT!

Chcę, żeby wszystko było idealnie. Zgrane, zsynchronizowane, zgodne ze skrupulatnie ułożonym planem, na czas, bez opóźnień i komplikacji. Pełnia szczęścia. Nie da się? Że niby zawsze zostaje jakieś „ale-bo” lub lekki powiew niepewności i niechcianej zależności od rzeczy/osób/zjawisk trzecich? Pierdu, pierdu, moi drodzy.
Trouble will surround you, start taking some control.

12.11.2012

Tylko ludzie

Zabawne, ale naprawdę wszędzie są "tylko" ludzie.

Znacie to uczucie, gdy ludzie w różnych instytucjach, bankach, urzędach, szczególnie Ci wysocy rangą, spotkani jedynie przelotem, wydają Wam się ludźmi wyjątkowo mądrymi, inteligentnymi, niemalże nieomylnymi, a w dodatku z ogromnym zasobem osobliwej wiedzy i skomplikowanych umiejętności? To chyba powszechnie znane odczucie, gdy młody, pokorny i nie do końca wykształcony człowiek, bez zawodowego doświadczenia, mając do czynienia z osobą starszą, doświadczoną i obejmującą poważnie brzmiące stanowisko, z marszu zakłada, że jest gorszy i musi się podporządkować.
Pozory naprawdę potrafią zmylić.

09.11.2012

ZDJ: Jewish Girl


W ramach przewietrzenia naszych przegrzanych mózgów, razem z Natalią wybrałam się na cmentarz Żydowski. Dawno mnie tam nie było. Wycieczka wypadła trochę po omacku, co zniwelowało moje znikome plany na jesienne kadry – deszczowo szare niebo i późna godzina zdecydowanie mojemu ciemnemu obiektywowi nie sprzyjają…


Obiecałam sobie jednak, że jeszcze tej jesieni, na dniach, na Żydowski cmentarz powrócę, w bardziej sprzyjających warunkach atmosferycznych i dam szansę mojemu ciemnemu, ciężkiemu i nielubianemu oku się zrekompensować.
Ten orzeźwiający umysł spacer przypomniał mi jednak o moich „pseudo-żydowskich” kadrach z Agą, które powstały już ponad dwa lata temu. I w przypływie dużego sentymentu postanowiłam je tutaj nieco odświeżyć, przy okazji wybudzając z głebokiego snu moją tęsknotę za 50mm…

02.11.2012

2012: płonące znicze


Słychać przenikający wiatr w koronach jesiennych drzew, pachnie kadzidłem i topionym woskiem. Wokół grobów przyciszone rozmowy i nieco głośniejsze, niespodziewane, rodzinne spotkania. Jest tłumnie, ciasno, bez zadumy. Jakoś tak… idea całego święta mija mi się z rzeczywistością. Tułam się alejkami i unikam wzroku innych, poszukując choćby resztki tego niesamowitego nastroju. 
Raczej bezskutecznie.