INF [17.3.2017]: o Londynie słów kilka. W przyszły piątek pewnie coś bardziej na rozkminę. Stay tuned!

27.02.2013

Jesteśmy nudni?

Nasz (generalizuję) ulubiony wykładowca pół-żartem pół-serio wciąż nam powtarza, że Polscy studenci są okropnie nudni i potwornie pesymistyczni. Że nie potrafimy cieszyć się życiem, że nie korzystamy z okazji, że jedyne, co potrafimy robić to ślęczeć nad notatkami i tonąć w książkach lub, ewentualnie, zbijać bąki przed telewizorem.
Żart, żartem, ale ziarno prawdy w tym tkwi.

24.02.2013

Dobre książki mnie wkurzają

[o książce i filmie, ale bez spojlerów] 


Czasami dobre książki mnie naprawdę wkurzają.
Choć może „wkurzają” to złe słowo. To jest jak sport według Christophera Hitchens’a – one wydobywają ze mnie wszystko to, co najgorsze.
To taki kolejny paradoks: uwielbiam czytać dobre książki, uwielbiam się nimi zachwycać, uwielbiam być w nie bezpowrotnie wciągana, uwielbiam być nimi inspirowana; już zwłaszcza, że tych naprawdę dobrych wcale nie przeczytałam wiele – owszem, przeczytałam dużo przyjemnych, ale tych, które mogłabym określić mianem genialnych, idzie wymienić na palcach jeden ręki. Naprawdę kocham czytać dobre, inspirujące i niesamowicie napisane książki.

19.02.2013

Dlaczego milczysz?

- Dlaczego milczysz?
- Bo nie mam teraz nic do powiedzenia.
- Cisza mnie niepokoi.
- Zupełnie niepotrzebnie. Teraz to dobra cisza.
- Tak uważasz?
- A myślisz, że ta sytuacja wymaga komentarza?
- Nie wiem.
- Cóż, można powiedzieć „ale tu ładnie”, ale to tak oczywiste, że aż głupie.
- Uważasz, że milczenie może powiedzieć więcej?
- Być może.
- Nie umiem milczeć przy tobie.

10.02.2013

Sesja i płynące z niej wnioski

Pięć najcięższych bitew w wojnie sesyjnej zakończonych zostało moim zwycięstwem. Niemcy pokonane dwukrotnie, Łacina z honorami złożona w należnej mogile, a na samą myśl o moim zjawiskowym zwycięstwie nad (głównie) XIX wieczną literaturą angielską, dumnie wypinam pierś. Najważniejsze i najgorsze przetrwałam cało.
Kurewsko ciężki okres to był, ale patrząc na to teraz, już bez nieustannie burzących się we mnie komórek nerwowych – wiele mnie nauczył. Śmiem twierdzić, że wysnułam z tego koszmarnego miesiąca wnioski przydatne na całe życie.
Aczkolwiek droga do nich była wyjątkowo wyboista.