INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

21.07.2014

You're awesome, bro

Wróciłam, siadłam do komputera (moja klawiatura po ponad tygodniu na telefonie jest jak manna z nieba!), otworzyłam nowy dokument Worda i pomyślałam sobie: co ja mam kurwa teraz napisać? Że w gruncie rzeczy to znowu wszystko przez Muse, że znowu przez kilka dni żyłam własnymi marzeniami (konsekwentnie zamieniając je w zajebiste wspomnienia), że znowu chodziłam po obcej ziemi naćpana nieziemską radością, i że teraz znowu mam okropną (post-festival & post-Edi) depresję? A czy to nie jest oczywista oczywistość?
Tak, znowu zostawiłam kawałek serca daleko od domu i znowu mam potworny problem ze złapaniem równowagi bez niego. Ubytek robi swoje: płuca jakby trochę zmniejszyły objętość, a pod czaszką kwitnie emocjonalny burdel. Którego ogarnianie trochę potrwa.
Ale nie próżnuję: zdjęcia się przerabiają, emocje się trawią, a gardło powoli zbiera siły, by odbudować struny głosowe. Na pewno będzie tu dużo rzygania tęczą.

Póki co, słowem nieco rzewnego wstępu: wszyscy mówią, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu. Wierzę w to twardo odkąd pamiętam. Ale od kilku lat razem z bratem (dumnie!) stanowię równocześnie wyjątek potwierdzający tę regułę: bo my z Wojciechem nieźle wychodzimy nie tylko na zdjęciach, ale i w realu. Ba, może nawet trochę lepiej w tym drugim.
Tak, to jest niebywałe, ale mój młodszy brat jest równocześnie moim najlepszym przyjacielem, bez którego realizacja kolejnych marzeń z listy nie byłaby taka prosta.
  

Dlatego: dzięki Wojciech. Że jesteś, że chcesz, że słuchasz (choćby powierzchownie), że wspierasz i że wytrzymujesz (choć łatwo na pewno Ci nie jest).
I dzięki rodzice, że nie pozwoliliście mi być jedynaczką. Bo te wszystkie lata poczucia, że jest się tym gorszym, już dawno sobie odbiłam. Z nawiązką.
Co tu kryć: mam zajebistego brata.

EDIT: zdjęciowa relacja: pt I, pt II, pt III, pt IV oraz nasze Sunny T! ;-)

2 komentarze:

  1. zajebiście mi miło <3 wzruszyłem się :* co mogę dodać... dzięki po raz chyba tysięczny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń