INF [16.7.2017]: w razie jakby kogoś martwiła moja nieobecność: wzięłam urlop od blogowania. Do września pojawią się tu (jeśli w ogóle) wyłącznie kadry i relacje z moich skromnych wojaży. Stay tuned.

04.08.2014

2014: kadry lipcowe

Na lipcowych zdjęciach (poza dwoma kadrami z Tarnowskiego rynku) królują moje ukochane tropiki w Dzikiej Wsi, razem z Leonem, Julką, kapitalną poranną mgłą, moimi gustownymi gumiakami i punkowym Kacprem. A między tym wszystkim wycinek szkockiego nieba – w Edim i T in the Park.
  



Działkowe róże kwitną co roku na moje i dziadzia urodziny.


Co roku na zjazdach rodzinnych trenujemy nowych, zdolnych sportowców.

I śpiewamy (jak kto może) przy standardowym ognisku.

A czasem (choć rzadko) doczekujemy malowniczych wschodów.

 Edynburgiem szerzej zanudzam TU (i w następnych postach)

A o T, rzecz jasna, zanudzać jeszcze będę!






 Ale zdjęcia są tylko zdjęciami, bo trudno słowami i kadrami wyrazić jak wiele radości przyniósł mi tegoroczny lipiec. Zdecydowanie najpiękniejszy miesiąc tego roku! ;-)


1 komentarz: