INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

15.08.2014

Co ma być, to będzie?

Uwielbiałam to powtarzać. Do zrzygania.
Jak ma pływać, nie utonie.
Przestań, co ma być, to i tak będzie.
No bo przecież nie wierzę w przypadki.
Albo może właśnie wierzę. I to bardziej niż powinnam.
Jakoś nigdy wcześniej nie przeszło mi przez myśl, że takie myślenie jest nie tylko manifestem niezachwianej wiary w coś, czego dotknąć tak naprawdę nie można, ale i przejawem faworyzowania bierności. Poczekaj, przeczekaj, samo przyjdzie. Bo przecież jak ma być, to i tak będzie. Trudno o wygodniejszą filozofię.  
Tylko że im dłużej żyję i im dłużej się temu życiu przyglądam, tym mniej w to wierzę.

Bo długo już tak czekam aż coś będzie i jakoś wciąż niewiele – o ile w ogóle – jest.
Toteż któregoś ponurego dnia w końcu naszła mnie ta złota myśli, że jak ma być, to wcale nie wiadomo czy będzie. Może to tylko kolejny przejaw zaniku mojej wiary (w cokolwiek). A może właśnie zaczęłam sobie uświadamiać coś bardzo istotnego.
Bo nagle widzę jak wiele potrafi zależeć od najdrobniejszej pierdoły. Od jednej głupiej wątpliwości. Od (bardzo dziś powszechnego) braku wiary i cierpliwości. Od małych defektów, których na pierwszy rzut oka w ogóle nie widać. I potem nagle zadajesz sobie pytanie: dlaczego, po co? I za nic nie potrafisz sobie na nie odpowiedzieć.
Bo bierność to może i jest wygodna, ale rzadko kiedy do czegoś prowadzi. A przynajmniej mnie jeszcze do niczego nie doprowadziła. Dlatego też, z dnia na dzień, krok po kroczku, staram się mądrze modyfikować dawno wpojoną regułę: co ma być, to wcale nie wiadomo czy będzie. Nie, jeśli wypniesz się na to dupą.
A bierność, w moim odczuciu, takim wypięciem dupy właśnie bywa.
Puenta płynie z tego jedna: mniej czekania, więcej działania.
Oczywista oczywistość, ale warta przypomnienia. I mi, i Wam.

3 komentarze:

  1. Wyznaję zasadę,że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko jest po coś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tę zasadę, niezależnie od tej powyżej, to ja też wyznaję :)

      Usuń
  2. co do TitP w dobrej jakości to wiem, że mój znajomy na pewno podrzuci mi występ Biffy za jakiś czas. Co do reszty - nie mam bladego pojęcia x:
    ohhh, Edinbugh... moja miłość od pierwszego wejrzenia choć spędziłam tam zaledwie niecały 1 dzień. przepiękne zdjęcia, pozdrawiam :)
    infinitemouse.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń