INF [20.11.17]: ręka, co prawda z ograniczeniami, ale już działa, więc szykuję mały foto-spam.

15.08.2014

Co ma być, to będzie?

Uwielbiałam to powtarzać. Do zrzygania.
Jak ma pływać, nie utonie.
Przestań, co ma być, to i tak będzie.
No bo przecież nie wierzę w przypadki.
Albo może właśnie wierzę. I to bardziej niż powinnam.
Jakoś nigdy wcześniej nie przeszło mi przez myśl, że takie myślenie jest nie tylko manifestem niezachwianej wiary w coś, czego dotknąć tak naprawdę nie można, ale i przejawem faworyzowania bierności. Poczekaj, przeczekaj, samo przyjdzie. Bo przecież jak ma być, to i tak będzie. Trudno o wygodniejszą filozofię.  
Tylko że im dłużej żyję i im dłużej się temu życiu przyglądam, tym mniej w to wierzę.

Bo długo już tak czekam aż coś będzie i jakoś wciąż niewiele – o ile w ogóle – jest.
Toteż któregoś ponurego dnia w końcu naszła mnie ta złota myśli, że jak ma być, to wcale nie wiadomo czy będzie. Może to tylko kolejny przejaw zaniku mojej wiary (w cokolwiek). A może właśnie zaczęłam sobie uświadamiać coś bardzo istotnego.
Bo nagle widzę jak wiele potrafi zależeć od najdrobniejszej pierdoły. Od jednej głupiej wątpliwości. Od (bardzo dziś powszechnego) braku wiary i cierpliwości. Od małych defektów, których na pierwszy rzut oka w ogóle nie widać. I potem nagle zadajesz sobie pytanie: dlaczego, po co? I za nic nie potrafisz sobie na nie odpowiedzieć.
Bo bierność to może i jest wygodna, ale rzadko kiedy do czegoś prowadzi. A przynajmniej mnie jeszcze do niczego nie doprowadziła. Dlatego też, z dnia na dzień, krok po kroczku, staram się mądrze modyfikować dawno wpojoną regułę: co ma być, to wcale nie wiadomo czy będzie. Nie, jeśli wypniesz się na to dupą.
A bierność, w moim odczuciu, takim wypięciem dupy właśnie bywa.
Puenta płynie z tego jedna: mniej czekania, więcej działania.
Oczywista oczywistość, ale warta przypomnienia. I mi, i Wam.

3 komentarze:

  1. Wyznaję zasadę,że nic nie dzieje się bez przyczyny i wszystko jest po coś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tę zasadę, niezależnie od tej powyżej, to ja też wyznaję :)

      Usuń
  2. co do TitP w dobrej jakości to wiem, że mój znajomy na pewno podrzuci mi występ Biffy za jakiś czas. Co do reszty - nie mam bladego pojęcia x:
    ohhh, Edinbugh... moja miłość od pierwszego wejrzenia choć spędziłam tam zaledwie niecały 1 dzień. przepiękne zdjęcia, pozdrawiam :)
    infinitemouse.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń