INF [20.11.17]: ręka, co prawda z ograniczeniami, ale już działa, więc szykuję mały foto-spam.

11.08.2014

2014: Edinburgh pt III

INTRO: tutaj.   |   PART I: tutaj.   |   PART II: tutaj.

Prawdopodobnie robię się już monotonna, ale jakoś nie mogę przestać podkreślać jak bardzo zakochałam się w tym mieście. Nie starczyłoby mi palców by zliczyć jak wiele znalazłam tam „nowych, ulubionych miejsc”. Wieczorne spacery przy pięknie zachodzącym słońcu jedynie przypieczętowały moje wrażenie z rana.

Pomnik na cześć wiernego psa, który po śmierci właściciela przez długie lata odwiedzał go na cmentarzu.




Edynburski zamek w pełnej krasie.


Rose Street – centrum przemysłu turystycznego (zarobili i na nas).

A tu kolejny dowód na to, że w Edynburgu znaleźć można wszystko: ów pseudo London Eye jeszcze się tutaj w pełnej krasie zaprezentuje (uruchomili je przed naszym wyjazdem).



Malownicze wzgórza z ławeczkami są moim najnowszym trendem. Na Marcince i Zakrzówku by się takie przydały.




Pałac królewski.

W drodze na szczyt Arthur’s Seat złapał nas (w końcu!) prawdziwy brytyjski deszcz, więc musieliśmy się pożegnać z zapierającą dech w piersiach panoramą. Ale szczyt zdobyty!




Im więcej czasu mija odkąd opuściłam to miasto, tym bardziej za nim tęsknię.
Chyba nawet bardziej niż za Londynem.

1 komentarz: