INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

19.09.2014

ZDJ: Marcinka

Czasem dobrze jest wyjechać.
Chociażby po to, by móc wrócić i docenić stare śmiecie.
Ja po powrocie z  Niemiec postanowiłam docenić tarnowską Marcinkę.
Bo zanim w moim życiu zaistniał ZakrzówekArthur’s Seat i wszystkie inne ulubione miejsca na ziemi, była sobie właśnie Marcinka (i Wielka Wieś, ale o tym innym razem): Marcinka zimą, Marcinka wiosną, latem i jesienią. Choć najbardziej, rzecz jasna, latem.



  
Tego miejsca nie da się nie kochać gdy łączy się z nim tyle ciepłych uśmiechów, szczerych rozmów, malowniczych zachodów i udanych kadrów.






To było moje pierwsze ulubione miejsce na ziemi i jest więcej niż pewne, że już na zawsze jednym z nich pozostanie. Bo za każdym razem gdy tam wracam – niezależnie od pogody i samopoczucia – uśmiech sam ciśnie mi się na usta. Tak po prostu.
  


No i chyba niejeden się ze mną zgodzi, że piwo nigdzie nie smakuje lepiej…? :P


2 komentarze:

  1. A co najważniejsze (to do poprzedniego posta ) tam piwo można pić na świeżym powietrzu i nikt się do nas nie przyczepi (no chyba że robimy rozróbę na pół miasta xd). Pisałam komentarz pod tamtym postem ale internet mi siadł...

    OdpowiedzUsuń
  2. bylam na Marcince i w Tarnowie w ogole po raz pierwszy w lipcu tego roku :) zapraszam do mnie, tam relacja pomorzanki z wyprawy na poludnie :D

    OdpowiedzUsuń