INF [20.11.17]: ręka, co prawda z ograniczeniami, ale już działa, więc szykuję mały foto-spam.

31.12.2014

2014: kadry grudniowe

Grudzień był przede wszystkim miesiącem beztroskiego rozpieszczania: najpierw rozpieścił mnie Muse ogłaszając wizytę w Polsce, a potem rozpieszczałam się już sama, choć zawsze w doborowym towarzystwie ^__^
  




Gorąca czekolada z Manufaktury i grzaniec na świątecznym targu to grudniowe konieczności.
  

Moja tegoroczna, sylwestrowa ekipa!

Kolaż nieprzypadkowy, bo dowodzi, że los artysty bywa przewrotny: choć w ten pamiętny, drugi weekend grudnia świeciło iście wiosenne słońce, to z tramwaju wyproszona zostałam trzy razy – 52 dwukrotnie odmówiła posłuszeństwa (na Grunwaldzkim rano i na Lipińskiego w południe), a na Stradomiu, gdzie zrobiono objazd za Starowiślną, wykoleił się jakiś inny numerek, tworząc epicki, tramwajowy korek. Ale transportowe niedogodności skutecznie wynagrodziło mi słońce na plantach, smak dzieciństwa prosto z apteki, kwiaty znalezione pod bankomatem i pyszna kawa (migdałowa) z ViaCafe.

 Creative Writing swoim kołem się toczy.

Grudniowe leniuchowanie: koniecznie w ciepłych skarpetach i towarzystwie ciepłego kakao z bitą śmietaną w ulubionym kubku!

Kraków tej zimy (z początku przynajmniej) jakiś taki bardziej wiosenny...


Super tatuaż Renaty, którą, baj de łej, poczytać można (in eng) TUTAJ.

Moje nowe ulubione, zimowe piwo!

 Świątecznie uśmiechnięta Ola.

Domowe objadanie się przy choince.

Trzecie urodziny kuzynki.

Spóźniony śnieg!

Harry jako moja świąteczna maskotka.

Moje ukochane, obsypane śniegiem Planty.

 I najpiękniejsza choinka w Krakowie.

Szampańskiej zabawy i do napisania w Nowym Roku! ;-)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz