INF [17.3.2017]: o Londynie słów kilka. W przyszły piątek pewnie coś bardziej na rozkminę. Stay tuned!

31.05.2014

2014: kadry majowe

Majowe kadry (to już chyba taka comiesięczna tradycja...).
Pozuje (poza Tarnowem i Krakowem): Madzia z Olą, Leon z ciachem, Kamila (ze mną w tle), Włóczykij Karolina i Ania.
Wiosennych uśmiechów byłoby więcej, gdyby pogoda była mniej kapryśna.
  

29.05.2014

O opowiadaniu zdjęciami

Ostatnio, dzięki uprzejmości Pani dyrektor Tarnowskiego BWA, dostałam, nie tylko piękny ale i bardzo inspirujący do fotografowania, prezent:

zdjęcie z rąk Kamy

Poza oczywistym (tj. obsesyjnym fotografowaniem wiosny), cytat z torby zainspirował mnie do dwóch innych rzeczy: rozważań na temat fotografowania oraz zgłębienia mojej - do niedawna nieistniejącej - wiedzy na temat Zofii Rydet. Przy czym jedno ściśle łączy się z drugim.

18.05.2014

Being lost

Tak fajnie byłoby zawsze wiedzieć co chce się w życiu robić, być takim super ogarniętym już od samego początku – usłyszałam pewnego słonecznego popołudnia.
W pierwszym odruchu chciałam przytaknąć: bardziej z przyzwyczajenia, niż poczucia słuszności postawionej tezy. Ale nim poddałam się impulsowi, dotarło do mnie, że się z tym kompletnie nie zgadzam. Ogarniętym? A czy miano ogarniętego, nie wymaga przypadkiem wcześniejszego nabrojenia – żeby w ogóle było co ogarniać? Bycie pewnym gdzie się zawodowo wyląduje już w podstawówce pod moją definicję ogarnięcia bynajmniej nie podpada. Robienie dziesięciu tysięcy fakultetów i poświęcanie całego swojego życia – nie tylko towarzyskiego – dla kariery naukowej, jakoś też się z nią dziwnie mija.  
Tak więc właśnie może wcale niefajnie.
Dlaczego? Bo to super ogarnięcie już od samego początku z miejsca wyklucza błądzenie. A że jestem świeżo upieczoną fanką niewiadomej, toteż zawzięcie oponuję.



16.05.2014

ZDJ: happily raining

Moje niezmierzone szczęście na ciemnej ruczajowej ulicy zamknięte w deszczu uderzającym o czerwony parasol, butach brawurowo rozchlapujących kałuże, piwie przyjemnie szumiącym w głowie, mokrym chodniku odbijającym żółte światło latarni, głośnych dźwiękach rozbrzmiewającego w uszach i rezonującego w mózgu Map of problematique, rozkosznej gęsiej skórce na rękach pod nową kurtką przeciwdeszczową i sercu rwącym się do tego niezwykłego, nieistniejącego, metafizycznego, skrytego gdzieś między tymi bzdurnymi wierszami.
Całą przestrzeń wypełnia tylko to nieracjonalne uczucie. 
I, ojejku, znowu szybuję nad chodnikami.


04.05.2014

28 Tarnowska Nagroda Filmowa (II)

Część druga. (część pierwsza: tu)

Patrząc z perspektywy na wszystkie konkursowe projekcje, przyznaję, że w tym roku mniejsza była rozbieżność między filmami: choć bardzo różne tematycznie, wszystkie trzymały pewien poziom, czego o filmach z zeszłego roku bym nie powiedziała. Z drugiej jednak strony, w tym roku zabrakło filmu, który bezdyskusyjnie podbiłby moje serce (jak zrobiła to rok temu Dziewczyna z Szafy, a jeszcze kilka lat wstecz Ogród Luizy).


Papusza zdobyła zarówno główną statuetkę, jak i wyróżnienie z rąk jury młodzieżowego (co mnie zawiodło: po młodzieżowym się tego nie spodziewałam), a Nagrodę Publiczności (zgodnie z moimi przewidywaniami) zgarnęło Chce się żyć.

02.05.2014

28 Tarnowska Nagroda Filmowa (I)

Część pierwsza.

Wróciłam na tygodniowe wakacje do Tarnowa, żeby, jak już co roku, łyknąć trochę nowej, polskiej kinematografii w naszym niewielkim kinie.


Rok temu opisałam tylko te filmy, które uznałam za warte polecenia; w tym roku uznałam za stosowne ocenić i skomentować wszystkie projekcje konkursowe, posługując się pięciostopniową skalą z kuponów losowych Nagrody Publiczności (słaby, przeciętny, dobry, bardzo dobry, rewelacyjny). Oczywiście wszystkie opinie są subiektywne.