INF [21.6.2017]: o mojej szkockiej miłości! Następne wjeżdżają zdjęcia z St Andrews (#soon). Stay tuned.

31.08.2014

2014: kadry sierpniowe

Ponieważ tegoroczny sierpień spędziłam na obczyźnie (o tym nieco szerzej niebawem), na zdjęciach pozuje Szwabia, a ściślej mówiąc, całkiem niebrzydki Augsburg, w którym znalazłam się dzięki uprzejmości Asi i Kuby, których bardzo gorąco pozdrawiam! ;-)

Kraj niemiecki – poza językiem (of course!) i wszechobecnym zapachem nawozu naturalnego, którego Niemcy są ewidentnymi fanami – okazał się całkiem znośny. 

25.08.2014

Sunny T

Już gdy otwierałam dokument Worda dzień po powrocie do domu, doskonale zdawałam sobie sprawę, że to nie będzie łatwy tekst do napisania. Emocje wciąż jeszcze (!) zawzięcie buzują w moich żyłach, a dobrej jakości nagrania na YouTubie bynajmniej im ostygnąć nie pomagają, co - jak nietrudno sie domyślić - dość znacząco utrudnia ubieranie myśli w słowa.

18.08.2014

2014: Edinburgh pt IV

INTRO: tutaj.   |   PART I: tutaj.   |   PART II: tutaj.   |   PART III: tutaj.    

W poniedziałek znowu przywitała nas piękna pogoda.
Edi bardzo nie chciał nas do siebie zrazić.
  

15.08.2014

Co ma być, to będzie?

Uwielbiałam to powtarzać. Do zrzygania.
Jak ma pływać, nie utonie.
Przestań, co ma być, to i tak będzie.
No bo przecież nie wierzę w przypadki.
Albo może właśnie wierzę. I to bardziej niż powinnam.
Jakoś nigdy wcześniej nie przeszło mi przez myśl, że takie myślenie jest nie tylko manifestem niezachwianej wiary w coś, czego dotknąć tak naprawdę nie można, ale i przejawem faworyzowania bierności. Poczekaj, przeczekaj, samo przyjdzie. Bo przecież jak ma być, to i tak będzie. Trudno o wygodniejszą filozofię.  
Tylko że im dłużej żyję i im dłużej się temu życiu przyglądam, tym mniej w to wierzę.

11.08.2014

2014: Edinburgh pt III

INTRO: tutaj.   |   PART I: tutaj.   |   PART II: tutaj.

Prawdopodobnie robię się już monotonna, ale jakoś nie mogę przestać podkreślać jak bardzo zakochałam się w tym mieście. Nie starczyłoby mi palców by zliczyć jak wiele znalazłam tam „nowych, ulubionych miejsc”. Wieczorne spacery przy pięknie zachodzącym słońcu jedynie przypieczętowały moje wrażenie z rana.

Pomnik na cześć wiernego psa, który po śmierci właściciela przez długie lata odwiedzał go na cmentarzu.

08.08.2014

Zdradliwa bestia

Przeszło wam kiedyś przez myśl, jak wiele możecie nieświadomie zdradzić osobie, która jest wystarczająco uważnym obserwatorem?
Bowiem do mnie niedawno dotarło jak wiele o mnie samej i moich własnych problemach mogą zdradzić głupie pytania. Albo sam sposób ich zadawania. To prawda co mówią: przez nasze słowa – w każdej możliwej formie – zawsze przebijają się prywatne doświadczenia.


04.08.2014

2014: kadry lipcowe

Na lipcowych zdjęciach (poza dwoma kadrami z Tarnowskiego rynku) królują moje ukochane tropiki w Dzikiej Wsi, razem z Leonem, Julką, kapitalną poranną mgłą, moimi gustownymi gumiakami i punkowym Kacprem. A między tym wszystkim wycinek szkockiego nieba – w Edim i T in the Park.
  

02.08.2014

Myślenie boli

Coraz częściej w moim najbliższym otoczeniu dyskutuje się na temat myślenia. Koniec końców, wokoło nie brakuje – i pewnie już nigdy nie zabraknie – barwnych przykładów na bezmyślność. Bo dzisiaj z zasady myśli się niewiele. Lub wcale. Mózg większości homo-sapiens szybko przechodzi w stan relatywnego spoczynku. Bo teraz przecież znacznie łatwiej (i wygodniej) jest ciągnąć na automacie.
Znajdą się obrońcy zaniedbywanych mózgów – w gruncie rzeczy sama do nich należę, choć moje zaangażowanie ogranicza się do hejtowania bezmyślności innych, bez zwracania uwagi na moją własną. Którą nierzadko przejawiam.
Ale czy to naprawdę tak źle? Nie myśleć?
Przecież życie kocha paradoksy, a ten o myśleniu mówi, że to nie tylko naprawdę boli, ale też umniejsza szczęście. Bo przecież szczęśliwi nie myślą.