INF [16.7.2017]: w razie jakby kogoś martwiła moja nieobecność: wzięłam urlop od blogowania. Do września pojawią się tu (jeśli w ogóle) wyłącznie kadry i relacje z moich skromnych wojaży. Stay tuned.

30.04.2015

2015: kadry kwietniowe

Kwiecień towarzysko bardzo intensywny, a jeszcze bardziej kwiecisty! Zaczęło się dużo spędzania czasu na świeżym powietrzu, więc i zdjęć w folderach zaczęło mi drastycznie przybywać. I mam nadzieję, że oglądanie tych kadrów da wam choć odrobinę frajdy jaką sprawiło mi ich uwiecznianie.

Święta jak zawsze minęły trochę zbyt szybko.

Posiedzenia przed komputerem w domu odbywały się wyłącznie przy akompaniamencie herbaty z miodem i cytryną, w firmowym, lokalnym kubku.

Kraków o poranku (dnia i wiosny) przeszłam.



Wróciłam do spędzania czasu na Zakrzówku.

Dzięki uprzejmości znajomych odkryłam bardzo fajną grę.

Standardowo rozpieszczałam podniebienie zbędnymi kaloriami.

Kuzyna w akcji miałam okazję zobaczyć…

…i Ev (w końcu!) w mieście nad Wisłą gościć!

W przerwie między filmami zajrzałam do tarnowskiego BWA.




Ze specem od silników zwiedziłam Muzeum Lotnictwa…

…i zjadłam najlepsze (so far) fish and chips w moim życiu.


A na koniec do Krakowa na chwilę wpadła nawet Ola, namawiając mnie na przepyszny Carrot Cake w moim ulubionym Massolicie, w którym – jak mniemam – z powodzeniem mogłabym książki pisać.

Cudnie było. I maj się bynajmniej gorzej nie zapowiada.

2 komentarze:

  1. To, że ryba lepsza niż w Edim? :O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, no dobra, sprostowanie. Zapomniałam o rybie na T - jest remis.

      Usuń