INF [3.9.2017]: kadry sierpniowe. Wrzesień planuję wypełnić zaległymi zdjęciami. Powrót do regularnych postów (if ever) planuję na październik. Stay tuned.

21.04.2015

29 Tarnowska Nagroda Filmowa (I)

Już jak co roku, przez cały tydzień, mój drugi dom stanowi Kino Marzenie, w którym zgłębiam swoją wiedzę na temat współczesnego kina polskiego (które, tak swoją drogą, darzę naprawdę wielką sympatią). Projekcji konkursowych przewidziano 12, w ocenach korzystam z pięciostopniowej skali z kuponów konkursowych Nagrody Publiczności (tak jak w zeszłym roku) i unikam spojlerów: starałam się być zwięzła i konkretna. To jest część pierwsza; druga w piątek.


Miasto 44: przeciętny
Gatunek: dramat, wojenny
W moich ocenach polskich tytułów doszłam do momentu, w którym filmy o tematyce wojennej (tudzież Żydowskiej) na wejściu dostają punkty ujemne. Po RóżyPokłosiu i Kamieniach na Szaniec (i całym stosie innych, gorszych tytułów) szanse na to, że coś mnie jeszcze w tej działce ujmie, znacznie zmalały. Miasto 44 jest efekciarskie, na zagranicznym poziomie, ale mnie znudziło. Może młodszych odbiorców ten obraz porwie, mnie nie ruszył wcale. I niewykluczone, że to wynik mojej niechęci do głównego aktora, którą nabrałam oglądając Warsaw by Night – bynajmniej nie polecam.

Małe stłuczki: przeciętny
Gatunek: obyczajowy
Ten film mogłabym skwitować tak samo, jak główny bohater skwitował fakt, że jego była żona, zamiast jemu, przesyłała zdjęcia jego matce: bez sensu. To nie był film dobry – aktorzy mnie irytowali, a historii nie kupiłam wcale. Było w nim jednak coś, co rezonowało z moim wnętrzem: doszukałam się na ekranie śladów życiowej autentyczności. Jeśli bezsensowność tej historii była zamierzona, to moja ocena słusznie podskoczyła o oczko wyżej: film, owszem, słaby, ale z potencjałem. Fajny tytuł, nakręcony w przepięknym mieszkaniu, no i należy mu się duży plus za czołówkę z napisami, bo iście cudowna! 

Bogowie: rewelacyjny
Gatunek: biograficzny, dramat
Filmy biograficzne (nie tylko polskie) cenię sobie przede wszystkim za to, że są nienajgorszym źródłem informacji o znanych i wybitnych jednostkach, czy też ogólnie świecie, w którym żyję i historii, której sama nie mam prawa pamiętać. Bogom nie brakuje niczego: adekwatny tytuł, niesamowita historia, świetne tempo, kapitalny klimat i życiowa rola Tomasza Kota. Kto jeszcze nie widział: marsz do kina! Tę historię trzeba znać.  

Body / Ciało: bardzo dobry
Gatunek: dramat
To jest film w moim stylu: leciutko przerysowany, z uszczypliwym humorem i całkiem poważnymi tematami w dość lekkiej oprawie. Gorzko-słodki, świetnie wyważony: bawi, smuci i skłania do myślenia. No i życiowa rola Mai Ostaszewskiej – chociażby dla niej samej (i jej, dla mnie już kultowego, „mhm”), warto się wybrać do kina. Tyłka mi nie oberwał, ale byłabym skłonna obejrzeć go drugi, a może nawet trzeci raz, co już sporo znaczy. Polecam.

Gatunek: dramat, komedia
Film o bezsensie, ale ze znacznie większym sensem niż Małe Stłuczki. Ponury, monotonny, trochę ział z ekranu pustką, a tematycznie bardzo przygnębiający, ale zagrany tak dobrze, że śmiech na sali rozbrzmiewał co chwilę, z moim włącznie. To taki trochę fabularnie bezcelowy film o smutnych, zrezygnowanych i pasywnych ludziach, którzy dają się losowi nieść gdzie popadnie, od czasu do czasu z lekka dziwiąc się konsekwencjom tej swojej życiowej bierności. Z ich koślawych niefartów łatwo się zaśmiać, ale to śmiech podszyty gorzką nutą. Nie ma się tu czym inspirować, ale za to jest się nad czym zastanawiać.

Obywatel: dobry
Gatunek: dramat, komedia
Po pierwsze: charakteryzuję się wielką sympatią do Sthurów. Obu. Dlatego za samą obsadę film na stracie miał u mnie punkty dodatnie. Barwna historia dość ponurego i pełnego niefortunnych przypadków życia poczciwego Janka Bratka w PRLowskiej Polsce opowiedziana jest z przyjemnym dystansem i humorem – ot, satyra o człowieku, który chciał dobrze, a wyszło jak zawsze. Kolejny film o bezsensie z sensem, tyle że znacznie bardziej zabarwiony historycznie. Ze śmiechu się nie popłakałam (bo ja jednak nie z tego pokolenia), ale czas w kinie upłynął mi całkiem przyjemnie.

Po moje filmowe wynurzenia z poprzednich lat odsyłam TUTAJ

2 komentarze:

  1. Ten tytuł "Małe stłuczki" przypomniał mi taki świetny polski film, "Sztuczki". Nie ma to nic wspólnego z filmami, o których piszesz, ale pomyślałam, że wspomnę i polecę. ;D
    A "Body/ciało" też planuję obejrzeć i twój post jest kolejnym czynnikiem motywującym do tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, a nawet mam ten tytuł zaznaczony do oglądnięcia :) teraz to już obejrzę na pewno :)

      Usuń