INF [16.7.2017]: w razie jakby kogoś martwiła moja nieobecność: wzięłam urlop od blogowania. Do września pojawią się tu (jeśli w ogóle) wyłącznie kadry i relacje z moich skromnych wojaży. Stay tuned.

31.12.2015

2015: kadry grudniowe

Grudzień, jak co roku, odznaczał się świątecznymi ozdobami, światełkami, świeczkami, znajomymi twarzami i dobrym jedzeniem. Co prawda nie wypiłam w tym roku świątecznego grzańca, ale gorącej czekolady w Manufakturze nie zabrakło.
Był też pierwszy śnieg, moja ulubiona przekąska przywieziona przez brata prosto z Hamburga, Domowe Melodie i Magiczny Miecz (nowa ulubiona gra przy piwie).

25.12.2015

Podsumuj zanim postanowisz

O tym, że warto mądrze i dobrze pamiętać, już tutaj pisałam. Dziś ten temat trochę rozwijam, usiłując wam uświadomić, że podsumowania ważniejsze są od postanowień. Bo wierzę, że naprawdę są. I jeśli waszym największym noworocznym marzeniem jest wreszcie skonstruować postanowienie możliwe do zrealizowania, to najwyższy czas stworzyć je na solidnej bazie dogłębnych acz rozsądnych podsumowań tego, co już było.


18.12.2015

Filmy 2015

Jak informuje mnie filmweb (od którego jestem trochę uzależniona), w tym roku (so far) obejrzałam 109 tytułów. Jak na liczbę pochłoniętych seriali i mocno ograniczony czas wolny, źle na pewno nie jest.
W zeszłym roku w ramach podsumowań przygotowałam zestawienie filmów wartych polecenia; w tym roku stawiam krok dalej i zestawiam tytuły, które mnie zachwyciły z tymi, które mnie zawiodły. Przy okazji przypominam, że w tym roku publikowałam Filmową Szkołę Jazdy, a o polskich tytułach (które tu celowo pomijam) wypowiadałam się TU i TUTAJ.  


11.12.2015

Sztuka w Krakowie 2015

Mój plan sporadycznego „odchamiania się” wciąż trwa. Co prawda w tym roku swój wolny czas w lwiej części poświęcałam zgoła odmiennym (od sztuki) rozrywkom, ale i na nią czas się, rzecz jasna, znalazł. Standardowo pobiegałam trochę po muzeach i kinach, zaliczyłam kilka festiwali, wystaw i eventów, a nawet zawitałam w teatrze pod Wieżą Ratuszową.
Z natłoku różnorodnych wrażeń, tak jak rok temu, wybrałam te, które najbardziej zapadły mi w pamięć.   


04.12.2015

Zdradliwe cele

Wiecie, generalnie to nie wydaje mi się, żebym miała jakieś specjalnie prawo narzekać. Jak już zdążyłam kiedyś zauważyć, jestem szczęściarą: niczego (z podstawowego pakietu potrzebnego do komfortowego życia) mi nie brakuje, mogę sama o sobie decydować i wytyczać sobie kolejne cele. Jest dobrze, naprawdę dobrze.
Tylko czasem, tak jak Clementine w moim ulubionym filmie, dostaję niewytłumaczalnego ataku paniki, który bez uprzedzenia paraliżuje mnie na dobrych kilka sekund: bo co jeśli nie wykorzystuję danego mi czasu i szans w pełni? Co jeśli się marnuję?