INF [20.11.17]: ręka, co prawda z ograniczeniami, ale już działa, więc szykuję mały foto-spam.

31.12.2016

2016: kadry grudniowe

O ile listopad był miesiącem pełnym wyzwań, tak grudzień był miesiącem przepełnionym samymi przyjemnościami. Pogoda dopisywała (jakiś stosunkowo suchy ten Londyn tej zimy), a świąteczna atmosfera zachęcała do eksplorowania.


Napisałam w listopadzie, że pewnie jeszcze nadarzy się okazja zobaczyć Greenwich Park w blasku słońca i owszem, jednego zimnego poranka mi się udało.






Krótko mówiąc: pięknie.
W ogóle, podoba mi się Greenwich.
Victoria Park.
Bethnal Green.
W drugi weekend grudnia (który zaczął się już w środę wieczorem) odwiedził mnie brat. Został moim tegorocznym Mikołajem, bo nie tylko przywiózł prezenty, ale i zrobił mi dwa! A trzeci zdobyliśmy po koncercie.
Jednym z najlepszych koncertów na jakich w życiu byłam! Nic nie pobije Simona śpiewającego Machines tuż nad twoją głową. Wyłam jak na Citizen Erased.
Dowód na to, że dobrze się bawiłam wylądował zresztą na facebooku O2
Potem był Bristol i Cardiff – więcej o tym TUTAJ.
Koncertowy maraton zakończyłam na Wembley arenie, oglądając Placki.

Z Georgie zrobiłyśmy sobie wycieczkę po świątecznych targach.
Opieprzając dobre hotdogi.


Tegoroczne grzane wino w Winter Wonderlandzie zaliczyłam.
Dziwne to święta były, ale niemniej przyjemne.

Pełen relaks.




Doki Św. Katarzyny są magiczne!




Jak i centrum w okresie świąt…
Tak więc Pysie*: szczęśliwego nowego roku!

*copyrights Kasia Grzebień


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz