INF [21.6.2017]: o mojej szkockiej miłości! Następne wjeżdżają zdjęcia z St Andrews (#soon). Stay tuned.

30.04.2016

2016: kadry marcowo-kwietniowe

Przyznaję bez bicia: zdjęć ostatnimi czasy (pomijając wyjazdy) robię mało, bo… nie mam do tego warunków. Za dużo innych spraw zaprząta mi ostatnio głowę. Niemniej jednak, trochę kadrów zebrałam i tradycyjnie się nimi z wami dzielę.
Wiosna już pełną gębą: nim się obejrzałam wszystko zakwitło.

29.04.2016

30 TNF: projekcje konkursowe (II)

W tym roku też nie doczekałam drugiej Dziewczyny z Szafy, ale przyznaję, że wszystkie filmy trzymały poziom – żadnego nie potrafię nazwać słabym. Szczególnie godna pochwały wydaje mi się w tym roku gra aktorska: kupiłam każdego aktora, którego przyszło mi na ekranie oglądać, czy to w pierwszo- czy drugoplanowej roli (a nie oglądnęłam tylko jednego filmu, który aktorsko na pewno jest bez zarzutu, bo gra tam mój ulubiony Maciek Sthur).  

Oto druga część moich ocen. Część pierwsza TUTAJ.

27.04.2016

30 TNF: projekcje konkursowe (I)

Tradycji stało się zadość: wróciłam do Tarnowa i na tydzień zamieszkałam w kinie, gdzie w ramach Tarnowskiej Nagrody Filmowej pokazują najlepsze polskie filmy minionego sezonu. Tak, bardzo lubię polskie kino i tak, patrzę z pogardą na każdego, kto twierdzi, że Polacy filmów robić nie potrafią. Bo potrafią i z roku na rok robią to coraz lepiej.

Poniżej moje oceny pierwszych 6 filmów konkursowych.

22.04.2016

Warto w Krakowie: iść zjeść

CZĘŚĆ I - TU; CZĘŚĆ II - TU; CZĘŚĆ III - TU

Przyznaję, że na kulinarnym Krakowie nie znam się za dobrze (żeby nie powiedzieć, że w ogóle). Po pierwsze żaden ze mnie znawca, po drugie jadać na mieście zaczęłam tak naprawdę dopiero w wakacje 2015, a po trzecie wciąż jestem (w dużej mierze) tylko biednym studentem. Moje propozycje nie są więc specjalnie wyszukane, ale za to stosunkowo niedrogie. I wszystkie znajdują się w okolicach ścisłego centrum (Stare Miasto / Kazimierz).

15.04.2016

2016: Wrocław

Nie żebym znowu zwalała wszystko na swoje nazwisko, ale nie miałam ostatnio szczęścia do pogody podczas swoich skromnych wojaży. W Berlinie przemokły mi buty, w Łodzi cholernie piździło, w Paryżu pogodę miałam w irytującą kratkę, a Wrocław – mazgaj jeden – nie mógł pohamować łez i znowu przemokły mi buty, a umówmy się: przemoczone buty nie najlepiej wpływają na odbiór miasta. Mam jednak cichą nadzieję, że ten pogodowy los się niebawem odmieni, bo następny na mojej liście jest Londyn (tak, znowu), a wcale bym się nie obraziła za kolejne kilka dni kompletnie nie-brytyjskiej pogody na brytyjskiej ziemi.

08.04.2016

Wzór na koszuli

- Wszystko będzie dobrze – słyszysz przytłumiony głos, i zarys postaci, widoczny jakby we mgle, nagle znika z pola twojego widzenia. Płuca, nie dość, że drastycznie zmniejszyły objętość, to jeszcze zamiast tlenem, wypełniają się paniką.  
Oddychaj.
Przed oczami wcale nie staje ci życie, ani nawet nie rodzina czy przyjaciele, tylko ten dziwny wzór na Miłosza koszuli – coś pomiędzy kwiatkami, a skomplikowanymi mazakami. Bo gdy pożegnaliście się wtedy na przystanku, nie bardzo mogłaś przypomnieć sobie kolor jego oczu, ale za to doskonale pamiętałaś ten wzór. I to jak mówił, że lubi detale. I jak wygarniał ci tego śmiecia z włosów, niechcący muskając prawy policzek. Na którym teraz wyraźnie czułaś jakąś maź. Smar może. Albo krew.
Spokojnie, wdech, wydech.

01.04.2016

Smutek a wkurw

W morzu przeróżnych internetowych memów, cytatów i obrazków, któregoś poniedziałkowego poranka, popijając kawę i skrolując portale społecznościowe, natknęłam się na bardzo mądre stwierdzenie: „smutek wymaga opieki”. A zaraz potem doprawiłam sobie wyjątkowo trafnym cytatem wrzuconym przez znajomą: „W psychoterapii jest takie powiedzenie: albo ekspresja albo depresja” (Wojciech Eichelberger).
Bowiem obie, niby to przypadkiem znalezione myśli, w mojej głowie momentalnie zlały się z jednym z moich tapetowych wniosków z 2015 roku.