INF [16.7.2017]: w razie jakby kogoś martwiła moja nieobecność: wzięłam urlop od blogowania. Do września pojawią się tu (jeśli w ogóle) wyłącznie kadry i relacje z moich skromnych wojaży. Stay tuned.

30.06.2017

2017: kadry czerwcowe

Czerwiec zleciał szybko. Nie obeszło się bez stresów, nerwów i znaczących zmian. Było intensywnie. Na zdjęcia za bardzo czasu nie miałam, ale kilka kadrów standardowo zebrałam.
Wydarzeniem miesiąca była moja bardzo krótka i intensywna wizyta w Polsce: niby urlop, niby fajnie, a w gruncie rzeczy wróciłam bardziej zmęczona niż wypoczęta…

Głównym powodem wizyty było wesele.
Ewki i Marcina (ślę moc uścisków i gratulacji!).

W całej tej polskiej bieganinie znalazłam też (na szczęście) trochę czasu na relaks w jednym z moich ulubionych miejsc na ziemi. Trawka, słonko i książka. Marzenie!
Po powrocie odrobinę eksplorowałam dotąd mi nieznane zakątki Edynburga.
Dean Village.


Pogoda, choć standardowo w kratkę, wcale nie była najgorsza (raz na jakiś czas to i szkocki deszcz lubię). W powietrzu mocno czuć już lato.
Zawędrowałam w nowe zakamarki mojego ukochanego Cramond.

Świetna miejscówka na wietrzenie głowy.
A potem rzuciłam pracę…
…i pojechałam na kilka dni do Dublina, o czym oczywiście będzie oddzielny post.
Przyznaję, że trochę ostatnio zaniedbuję blogowanie – ale to skutek przetasowywania priorytetów. Może lipiec przyniesie trochę więcej stabilizacji i motywacji do publikowania…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz